Zamknij

Dodaj komentarz

Cztery lata wojny/ Polsko-ukraińskie relacje pod znakiem bezprecedensowej pomocy, ale też napięć

PAP 07:28, 24.02.2026 Aktualizacja: 07:29, 24.02.2026
Skomentuj Cztery lata wojny/ Polsko-ukraińskie relacje pod znakiem bezprecedensowej pomocy,

Polska solidarność i wszechstronne wsparcie dla walczącej Ukrainy było celem zarówno rządu PiS, jak i nowego gabinetu, po wyborach w październiku 2023 r., na czele z premierem Donaldem Tuskiem.

Wojna rosyjsko-ukraińska rozpoczęła się w 2014 roku od aneksji Krymu i walk w Donbasie. 24 lutego 2022 r. Rosja zaatakowała na pełną skalę, z trzech kierunków: wschodniego, południowego oraz północnego - z terytorium Białorusi. Moskwa i rządzący na Kremlu Władimir Putin zaprzeczają rozpętaniu wojny, mówią o „specjalnej operacji wojskowej”, mimo rzezi dokonanych w Buczy, Irpieniu czy dronów i rakiet niszczących każdego dnia domy zwykłych Ukraińców.

W lutym 2022 roku było już pewne, że Rosja zaatakuje. Kreml od kilku miesięcy przerzucał żołnierzy i sprzęt na swoją zachodnią granicę, a także na Białoruś. Wywiady USA i krajów europejskich podniosły najwyższy alarm. Politycy z Europy środkowo-wschodniej ostrzegali świat przed ruskim mirem.

Zaledwie dzień przed rozpoczęciem inwazji, 23 lutego prezydenci Polski i Litwy: Andrzej Duda oraz Gitanas Nauseda przybyli do Kijowa, aby wspierać Ukraińców i prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w walce o niepodległość i integralność terytorialną ich kraju. - Przybywamy do Kijowa na znak naszej solidarności z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim i narodem ukraińskim; apelujemy do Rosji o pokój i spokój - mówił prezydent Duda.

Kilkanaście godzin po tym oświadczenie rosyjscy żołnierze przekroczyli granice Ukrainy.

24 lutego rano zwołano naradę w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. - Mamy do czynienia z bezprecedensowym aktem agresji, kolejnym naruszeniem prawa międzynarodowego przez Rosję, gwałtem na suwerennym i niepodległym państwie; wierzę, że społeczność międzynarodowa w sposób jednoznaczny na to zareaguje - powiedział prezydent Duda.

Ówczesny premier Mateusz Morawiecki podkreślił w Sejmie, że „dzisiaj Ukraina walczy w imieniu całej Europy, o wolność całej Europy”. Następnie wyruszył do Brukseli „w jednym celu, by wypracować bardzo konkretny, dotkliwy pakiet sankcji wobec Rosji”. W liście do liderów UE zaapelował o wprowadzenie sankcji obejmujących m.in.: odcięcie Rosji od systemu SWIFT, zamrożenie i konfiskatę majątków rosyjskich elit i oligarchów powiązanych z Putinem i ostateczne zakończenie Nord Stream 2.

W najważniejszych stolicach europejskich polscy politycy wzywali Zachód do pomocy Ukrainie. - Po to przyjechałem do kanclerza Olafa Scholza, żeby wstrząsnąć sumieniem, wstrząsnąć sumieniem Niemiec, żeby zdecydowali się w końcu na rzeczywiście miażdżące sankcje - powiedział Morawiecki w Berlinie. - Chcemy zobaczyć Ukrainę w UE, wszyscy zgadzają się, żeby przystąpiła do Unii - mówił z kolei po szczycie UE, który odbył się w marcu 2022 roku w podparyskim Wersalu.

Polska ruszyła też z bezprecedensowym wsparciem wojskowym dla walczącej Ukrainy, która zdaniem wielu miała upaść w trzy dni. To kilkadziesiąt pakietów uzbrojenia i amunicji. Zgodnie z rządowym raportem, Polska tylko w latach 2022-2024 przekazała Ukraińcom 586 pojazdów opancerzonych, 137 systemów artyleryjskich, 318 czołgów, 10 helikopterów Mi-24, 10 myśliwców MiG-29.

Polska finansuje też część Starlinków dla ukraińskiej armii, a hub w Jasionce k. Rzeszowa stał się najważniejszym punktem dostarczania zachodniej pomocy dla Kijowa. Według różnych szacunków obsługuje około 95 proc. pomocy militarnej i humanitarnej dla Ukrainy

Rosyjski atak na Ukrainę wywołał kryzys humanitarny, który narastał z godziny na godzinę, dziennie wjeżdżało do Polski około 100 tys. uchodźców. Cztery dni po rosyjskiej napaści, do Polski wjechało już ponad 320 tys. Ukraińców, a 12 marca było ich już ponad 1,5 mln. Otrzymali szeroką pomoc, rząd przyjął projekt ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa, która w kolejnych miesiącach była kilkukrotnie nowelizowana. Dziennie - jak podawała Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych - na Ukrainę wyjeżdżało 100 ciężarówek z pomocą humanitarną.

Do pomocy ruszyli też zwykli Polacy. Masowo. Organizowane były zbiórki pieniędzy, żywności i odzieży, Polacy jeździli na granicę, odbierali kobiety i dzieci, szukali dla nich schronienia, w wielu przypadkach przyjmowali uchodźców pod swój dach. Trwał karnawał solidarności.

Według danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego w pierwszych miesiącach wojny aż 77 proc. Polaków zaangażowało się w pomoc uchodźcom, a 7 proc. przyjęło obywateli Ukrainy do swoich domów. Wartość pomocy udzielonej Ukraińcom przez polskie społeczeństwo szacowano w raporcie na 20 mld zł. A zgodnie z raportem „Polska Pomoc Ukrainie 2022-2023” przygotowanym przez Radę do Spraw Współpracy z Ukrainą funkcjonującą w Kancelarii Premiera, Polska wydała łącznie 106 mld zł na pomoc Ukrainie i jej obywatelom we wspomnianych latach.

O postawie Polaków głośno było na świecie, ale tak nagły napływ ogromnej liczby Ukraińców szybko wywołał napięcia społeczne i przypomniał o najtrudniejszych wydarzeniach z polsko-ukraińskiej historii. Wraz z upływem kolejnych miesięcy i lat zmieniło się nastawienie Polaków do Ukraińców, co potwierdzają badania i sondaże.

Zgodnie z badaniem przeprowadzonym przez CBOS na przełomie listopada i grudnia ub.r., 48 proc. Polaków popiera przyjmowanie ukraińskich uchodźców z terenów objętych konfliktem, a 46 proc. sprzeciwia się temu. Autorzy badania dodali, że na początku 2022 r. odsetek Polaków popierających przyjmowanie ukraińskich uchodźców sięgał 94 proc. i utrzymywał się na wysokim poziomie do połowy 2023 r. „Są to najgorsze wyniki w historii naszych pomiarów, rozpoczętych wkrótce po aneksji Krymu ponad dekadę temu” – wskazali.

Po rosyjskiej inwazji i napływie uchodźców do Polski, w piekarniach, kawiarniach i tramwajach co raz częściej było słychać język ukraiński. Pojawiło się wiele krytycznych głosów i wprost niechęci oraz pretensji pod adresem wschodnich sąsiadów. Taksówkarze opowiadali, jak zawozili w piątkowe i sobotnie wieczory młodych Ukraińców na ul. Mazowiecką w Warszawie znaną z drogich klubów. Wielu drażnił widok ekskluzywnych samochodów z ukraińskimi tablicami rejestracyjnymi. „Biedni zostali w Buczy, bogaci przyjechali tu na wakacje, bawią się” - słychać było na ulicach i w sklepach. Takie głosy i nastroje podsycały także osoby publiczne, które mówiły o „ukrainizacji Polski”. Pojawiły się głosy o uprzywilejowaniu Ukraińców, którzy zostali objęci świadczeniami publicznymi i socjalnymi takimi jak 500 plus, a następnie 800 plus. - Dementuję wszystkie informacje, które pojawiają się w internecie o jakimś pierwszeństwie w dostępie do usług publicznych dla osób, które przybywają z Ukrainy; tak nie będzie, nie ma tutaj żadnego pierwszeństwa - zareagował premier Morawiecki.

Powróciła przeszłość, trudna historia i temat zbrodni wołyńskiej. W sferze publicznej, zarówno po stronie polskiej, jak i ukraińskiej pojawiły się antagonizujące i kontrowersyjne wypowiedzi. Jedna z nich padła w sierpniu 2024 r. podczas Campusu Przyszłości w Olsztynie z ust ówczesnego ministra spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeby, który brał udział w panelu razem z szefem polskiego MSZ Radosławem Sikorskim. Ukraińskiego dyplomatę pytano m.in. o trudne kwestie historyczne dzielące nasze kraje. Jedna z uczestniczek zadała pytanie, kiedy Polska będzie mogła przeprowadzić ekshumacje ofiar mordu wołyńskiego, szczególnie że Polska ogromnie wspiera Ukrainę w trwającej od ponad dwóch lat wojnie z Rosją. Kułeba zwrócił uwagę, że uczestnicy Campusu spotykają się w Olsztynie, dokąd ludność ukraińska została przesiedlona w 1947 r. w ramach Akcji Wisła. - Zdaje sobie pani sprawę, czym była operacja „Wisła”, i wie pani, że ci wszyscy Ukraińcy zostali przymusowo wygnani z terytoriów ukraińskich, żeby zamieszkać m.in. w Olsztynie - powiedział Kułeba. - Ale nie mówię o tym. Gdybyśmy dzisiaj zaczęli grzebać w historii, to jakość rozmowy byłaby zupełnie inna i moglibyśmy pójść bardzo głęboko w historię i wypominać sobie te złe rzeczy, które Polacy uczynili Ukraińcom i Ukraińcy Polakom - dodał.

Premier Donald Tusk przekazał, że ma „jednoznacznie negatywną” ocenę wypowiedzi Kułeby, podkreślił przy tym, że Kijów powinien uświadomić sobie, że wyjaśnienie kwestii historycznych leży przede wszystkim w interesie Ukrainy, która nie wejdzie do UE bez polskiej zgody. Prezes PiS Jarosław Kaczyński ocenił, że wypowiedź Kułeby była „niebywale wręcz skandaliczna, niesłychana, wpisująca się w koncepcję stalinowską, a także niemiecką”.

MSZ w Kijowie zapewniło, że minister Kułeba nigdy nie wyrażał roszczeń terytorialnych wobec Polski, ale kilka dni później Kułeba powiadomił o rezygnacji ze stanowiska szefa MSZ, chociaż o jego odejściu spekulowano już wcześniej. Nowym szefem ukraińskiej dyplomacji został Andrij Sybiha.

Polskę i Ukrainę od wielu lat różni pamięć o roli Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii, które w latach 1943-1945 dopuściły się ludobójczej czystki etnicznej blisko 100 tys. polskich mężczyzn, kobiet i dzieci. Od wiosny 2017 r. trwał spór wokół zakazu poszukiwań i ekshumacji szczątków polskich ofiar wojen i konfliktów na terytorium Ukrainy, wprowadzonego przez ukraiński IPN. Zakaz został wydany po zdemontowaniu pomnika UPA w Hruszowicach w kwietniu 2017 r.

Decyzja o zniesieniu obowiązującego od 2017 r. moratorium na poszukiwania i ekshumacje szczątków polskich ofiar zbrodni wołyńskiej została ogłoszona pod koniec listopada 2024 r. podczas wspólnej konferencji prasowej szefów dyplomacji Polski i Ukrainy, Radosława Sikorskiego i Andrija Sybihy. Ukraina potwierdziła wówczas, że „nie ma żadnych przeszkód do prowadzenia przez polskie instytucje państwowe i podmioty prywatne we współpracy z właściwymi instytucjami ukraińskimi prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych na terytorium Ukrainy, zgodnie z ustawodawstwem ukraińskim”. Zadeklarowała też „gotowość do pozytywnego rozpatrywania wniosków w tych sprawach”.

Wiosną ub. roku strona polska przeprowadziła ekshumacje w dawnej wsi Puźniki w obecnym obwodzie tarnopolskim Ukrainy. W nocy z 12 na 13 lutego 1945 r. ukraińscy nacjonaliści wymordowali tam – według różnych źródeł – od 50 do 120 Polaków. W wyniku prac odnaleziono szczątki co najmniej 42 osób. Zostały one pochowane w Puźnikach 6 września.

19 grudnia ub. roku prezydent Wołodymyr Zełenski zapytany o kwestie ekshumacji ofiar zbrodni na Wołyniu, powiedział, że strona ukraińska jest gotowa wyjść naprzeciw polskim oczekiwaniom przyspieszenia prac w tej sprawie. 18 lutego br. ministerstwo kultury Ukrainy wydało pozwolenie na poszukiwanie szczątków polskich ofiar ukraińskich nacjonalistów w dawnej wsi Huta Pieniacka w obecnym obwodzie lwowskim.

Kolejną sprawą, która podzieliła Polskę i Ukrainę, było wprowadzenie przez UE preferencji w handlu z Ukrainą. Nadmierny napływ m.in. tańszego ukraińskiego zboża wywołał jednak protesty w państwach sąsiadujących z Ukrainą. Niektóre kraje, w tym Polska, wprowadziły embargo na ukraińskie towary na skutek protestów rolników, którzy wskazywali na nadmierny import ukraińskich zbóż w latach 2022-2023. Taka sytuacja doprowadziła do znacznego wzrostu podaży zbóż na krajowym rynku i obniżenia cen ziarna, co odbiło się na kondycji finansowej rolników. Bezterminowe embargo weszło w życie 16 września 2023 r. w drodze rozporządzenia ministra rozwoju i technologii.

Następnie Komisja Europejska wynegocjowała z Kijowem nowe porozumienie handlowe, a kraje członkowskie zaakceptowały je 13 października 2025 r.. Nowa umowa ustanawia korzystne dla Ukrainy - w stosunku do obecnego, przejściowego stanu - zwolnienia celne, ale jednocześnie wprowadza mechanizm ochronny, który pozwoli na szybką reakcję w momencie zakłóceń na rynku. Pod koniec października 2025 r. polskie Ministerstwo Rolnictwa poinformowało PAP, że mimo wejścia porozumienia w życie w Polsce nadal obowiązuje embargo na przywóz z Ukrainy niektórych produktów, głównie zbóż.

Kwestie gospodarcze stały się zresztą jednym z tematów już kilka miesięcy po wybuchu pełnoskalowej rosyjskiej agresji. Przywódcy na całym świecie podkreślali, że konieczny będzie skoordynowany proces odbudowy Ukrainy, czemu poświęcone były międzynarodowe konferencje. W tym roku gospodarzem takiej konferencji na temat odbudowy Ukrainy będzie Polska. Spotkanie odbędzie się w czerwcu w Gdańsku. (PAP)

Karol Kostrzewa

 

kos/ mro/ ktl/

(PAP)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu grudziadz365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%