To już nie są urzędnicze przepychanki. To twarde dowody na systemowe niszczenie placówki oświatowej przez władze Grudziądza. Z najnowszych dokumentów, w tym oficjalnych pism z Ministerstwa Finansów oraz miażdżącego postanowienia Samorządowego Kolegium Odwoławczego, wyłania się obraz bezwzględnej egzekucji przeprowadzonej z rażącym naruszeniem prawa. Gdy urzędnikom brakuje argumentów, uciekają w absurdalną „tajemnicę skarbową”, a posłuszni radni odrzucają skargi w ciemno.
Przez miesiące włodarze Grudziądza budowali narrację, w której brutalna egzekucja na kontach szkoły Spinaker była przykrym obowiązkiem narzuconym przez organy centralne. Oficjalna odpowiedź Ministerstwa Finansów z 24 kwietnia 2026 roku ostatecznie burzy tę legendę.
Ministerstwo wprost informuje, że decyzją z 26 maja 2025 r. zobowiązało miasto Grudziądz do zwrotu zaledwie 114 021 zł nienależnej subwencji plus 22 715 zł odsetek. Urząd Miejski w pełni uregulował to zobowiązanie latem 2025 roku. Tymczasem podlegli prezydentowi Maciejowi Glamowskiemu urzędnicy wyciągnęli z kont szkoły ponad 1,7 miliona złotych. Gdzie podziała się gigantyczna, ponad półtoramilionowa nadwyżka? Ministerstwo przyznaje wprost: nie posiada żadnych informacji o tym, by miasto wyegzekwowało środki w wysokości wyższej niż ta, której domagał się resort. Oznacza to, że ratusz urządził sobie ze szkoły prywatny bankomat, ściągając miliony całkowicie poza wiedzą i roszczeniami Warszawy.
Podstawy tej egzekucji właśnie legły w gruzach. 28 kwietnia 2026 roku Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Toruniu wydało postanowienie (sygn. SKO-56-7/26), w którym w całości uchyliło decyzję prezydenta Grudziądza odrzucającą zarzuty egzekucyjne.
Kolegium obnażyło urzędniczą ignorancję, wskazując na złamanie kluczowych przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego (art. 7, 77 § 1 i 80). Urzędnicy ratusza celowo lub przez rażące niedbalstwo odnieśli się tylko do jednego zarzutu, wygodnie zamiatając pod dywan pozostałe argumenty strony skarżącej. A te były porażające:
SKO nakazało ponowne rozpatrzenie sprawy, zmuszając urzędników do skonfrontowania się z faktami, których tak bardzo starali się nie zauważać.
Gdy nasza redakcja, uzbrojona w dokumenty, zadała Ratuszowi sześć konkretnych pytań, odpowiedzi rzecznika Karola Piernickiego okazały się festiwalem uników. Urząd Miejski stworzył nową definicję „transparentności”, w której każde niewygodne pytanie o publiczne pieniądze kwitowane jest formułką o tajemnicy skarbowej:
Co szczególnie bulwersuje, Ratusz w oficjalnej odpowiedzi bagatelizuje działania prokuratury. Rzecznik twierdzi, że „jedyne znane śledztwo” dotyczy samej szkoły. Tymczasem dysponujemy pismem z Prokuratury Rejonowej Toruń Centrum-Zachód z 28 kwietnia 2026 r. (sygn. 4074-1.Ds.5.2026), które potwierdza czynności sprawdzające w sprawie zawiadomienia o czyn z art. 271 § 1 k.k. – czyli poświadczenia nieprawdy przez urzędników.
Władze miasta idą w zaparte, twierdząc, że nie tworzą rezerw w budżecie na ewentualne przegrane procesy. To wyraz skrajnej pychy. Sprawa toczy się już nie tylko w prokuraturze, ale i przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym (WSA). Jeśli sądy potwierdzą rażące naruszenie procedur i celowe działanie na szkodę placówki, Grudziądz czeka finansowy kataklizm.
Jeśli zapadną wyroki nakazujące zwrot 1,7 mln zł wraz z odsetkami i milionowymi odszkodowaniami, uderzy to w kieszenie wszystkich podatników. Urzędnicy nie mogą jednak czuć się bezkarni. Prawo przewiduje mechanizm regresu. W przypadku udowodnienia winy umyślnej i świadomego łamania prawa, miasto będzie miało prawny obowiązek ściągnąć kwotę wypłaconych odszkodowań z prywatnych majątków osób podejmujących decyzje.
Politycznym zapleczem dla tych działań okazała się Rada Miejska. Na galerii podczas sesji zasiedli pracownicy szkoły z pluszowymi misiami, których pyski były zaklejone taśmą – symbol uciszenia ofiar tej urzędniczej machiny. Protest okazał się aż nadto proroczy. Radni prezydenckiej większości zagłosowali w ciemno, odrzucając skargę szkoły bez wysłuchania zainteresowanych i ignorując widmo prawnych konsekwencji.
Zasłanianie się „tajemnicą skarbową” i posłusznymi radnymi nie uchroni decydentów przed osobistą odpowiedzialnością. Sprawa Spinakera to test na to, czy Grudziądz jest jeszcze samorządem, czy już prywatnym folwarkiem urzędników.
::news{"type":"see-also","item":"101441"}
Lubię chłopaka07:46, 06.05.2026
Lubię bardzo, tzn. lubię konkretnie A. Szłapkę oraz jego "poddańcze" zachowania, tę jego szczerą "bezradność" w oczach i arcymistrzowskie uniki.
A taki był kiedyś piękny, amerykanski, tylko, że to dawno było.
internauta08:04, 06.05.2026
Niech Spinaker najpierw poprawi sobie opinię u rodziców i b.pracowników.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu grudziadz365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz