Zamknij

Dodaj komentarz

Afera z odwołaną sesją: „Macki urzędu”, strach i 15 tysięcy złotych w tle. Sandra Krauze odpowiada Stowarzyszeniu Otwarte Serca

Jerzy Różycki Jerzy Różycki 12:36, 12.01.2026 Aktualizacja: 10:25, 12.01.2026
1

Dziś, 12 stycznia, miała odbyć się charytatywna sesja zdjęciowa z prezydentem Grudziądza Maciejem Glamowskim, wylicytowana za 15 tysięcy złotych przez Sandrę Krauze. Do spotkania jednak nie doszło. Decyzja o odwołaniu sesji wywołała lawinę oświadczeń, odsłaniając kulisy relacji na linii Ratusz – Stowarzyszenie – Darczyńcy. W tle padają mocne słowa o „mackach urzędu”, zastraszaniu i zmarnowanej szansie na porozumienie.

Temat odwołanej sesji, o której informowaliśmy wcześniej, wywołał natychmiastową reakcję Stowarzyszenia Otwarte Serca, które było beneficjentem licytacji. Organizacja wydała oświadczenie, w którym dystansuje się od konfliktu i precyzuje przedmiot licytacji. W odpowiedzi, Sandra Krauze (zwyciężczyni licytacji) przedstawia zupełnie inny obraz sytuacji, wskazując na naciski polityczne i niespójność narracji.

[ZT]99802[/ZT]

Stowarzyszenie: „To nie był voucher na sesję z prezydentem”

W reakcji na burzę medialną, Zarząd Stowarzyszenia Otwarte Serca opublikował komentarz, w którym próbuje wyjaśnić naturę wylicytowanego przedmiotu. Organizacja twierdzi, że przedmiotem aukcji wcale nie była sesja z włodarzem miasta.

„Przekazany przez Biuro Prezydenta na licytację charytatywną voucher na sesję zdjęciową dotyczył "Nieodkrytych zakamarków Ratusza”, który umożliwiał zrobienie zdjęć w przestrzeni na co dzień niedostępnej dla zwiedzających. Nie był to voucher na sesję zdjęciową z prezydentem” – czytamy w oświadczeniu Stowarzyszenia.

Zarząd podkreśla również, że po licytacji nie uczestniczył w ustaleniach szczegółów i nie wyraża zgody na „wykorzystanie wizerunku w konflikcie z Prezydentem”.

Iwona Majorke: „Proszę go wyrzucić do kosza. To 15 lat milczenia”

Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Iwona Majorke w emocjonalnym wpisie zarzuciła Stowarzyszeniu uległość wobec władzy i marnowanie potencjału charytatywnego.

– Dzień dobry, takiej odpowiedzi się spodziewałam – pisze Iwona Majorke. – To nie jest wciąganie w konflikt, lecz ponowne przekazanie vouchera na cele charytatywne. Proszę w takim razie go po prostu wyrzucić do kosza, uznać za nieistotny. Uznajemy, że ma Pani prawo wyrzucić 15 tys., które mogłyby trafić do potrzebujących.

Majorke punktuje również narrację o braku możliwości zwrotu fantów, przypominając sytuację z tego samego balu: – Nie jest też prawdą, że fanty nie wracały, ponieważ w czasie samego balu wylicytowany przeze mnie przedmiot – rzeźba ze szkła – został natychmiast przekazany na licytację na przyszłorocznym balu.

Iwona Majorke sugeruje wprost, że Stowarzyszenie działa pod presją: „Szkoda, że taka fajna idea, wspólne zdjęcia i wzajemna pomoc skończyły się pod presją obecnej władzy. (...) To tak jak 15 lat milczenia”.

Sandra Krauze przerywa milczenie: „Historia o mackach urzędu”

Wczoraj, późnym wieczorem, głos zabrała Sandra Krauze, publikując nagranie wideo, w którym szczegółowo odnosi się do mechanizmów, jakie jej zdaniem zadziałały w tej sprawie. Nie kryje, że celem nagrania jest walka z narzuconą narracją.

– Chcę to nagrać, bo nie zgadzam się z narracją, która w tej chwili zaczyna funkcjonować, z narracją, w której jesteśmy przedstawiani jako osoby, które rozpoczynają konflikty albo wciągają w nie inne kolejne podmioty.

Sandra Krauze podkreśla, że problem leży znacznie głębiej niż w samym kawałku papieru. – Ta historia nie jest o voucherze. Ona jest o tym, jak szerokie potrafią być macki urzędu miejskiego, jak daleko mogą sięgać i jak w ten sposób rodzą się nowe konflikty tam, gdzie w ogóle nie powinno ich być.

Czy to była sesja z prezydentem?

Kluczowym punktem sporu jest to, co dokładnie wylicytowano. Sandra Krauze stanowczo podważa wersję Stowarzyszenia o „zakamarkach ratusza”, przywołując publiczne deklaracje prezydenta.

– Podczas balu publicznie przy wszystkich gościach zadałam pytanie, czy sesja odbędzie się z udziałem prezydenta. I to prezydent odpowiedział z dosyć pozytywną reakcją, dodając, że za odpowiednią wysoką kwotę będzie na sesji. Krauze dodaje, że dla niej kwota 15 tysięcy złotych była odpowiednia, a nikt w tamtym momencie nie miał wątpliwości, czego dotyczy licytacja.

„Stowarzyszenie jest zastraszone”

Najmocniejsze słowa w oświadczeniu Sandry Krauze dotyczą relacji między organizacjami pozarządowymi a Ratuszem. Krauze staje w obronie Stowarzyszenia, twierdząc, że jego oświadczenie jest wynikiem strachu, a nie złej woli.

– Stowarzyszenie pojawia się w tej historii wyłącznie jako wzmianka (...) Odbieram to trochę tak, jakby stowarzyszenie zostało postawione pod ścianą w tej chwili i zmuszone do zajęcia stanowiska.

Autorka nagrania ujawnia, że w prywatnych rozmowach z przedstawicielami organizacji pojawiały się zupełnie inne tony niż w oficjalnym piśmie. – Tam wybrzmiewały presja, strach, obawa o konsekwencje. I ja to naprawdę rozumiem, bo jeśli ktoś od lat współpracuje z urzędem miejskim, to w momencie presji robi wszystko, żeby się zabezpieczyć. Krauze twierdzi wprost: „Domniemam, że stowarzyszenie jest dziś zastraszone”.

Miało być porozumienie, został niesmak

Rodzina Krauze podkreśla, że ich intencją nie był konflikt, lecz próba normalizacji stosunków w mieście, a voucher miał być „przestrzenią ludzką, neutralną”. Sandra Krauze, reprezentująca młodsze pokolenie przedsiębiorców, wierzyła, że uda się przełamać lody i usiąść do normalnej rozmowy.

– A zamiast tego pojawił się strach i kolejny konflikt, którego naprawdę nie musiało tutaj być.

Sytuacja ta stawia pod znakiem zapytania niezależność lokalnych organizacji charytatywnych oraz granice wpływu Ratusza na inicjatywy społeczne. Do sprawy będziemy wracać.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (1)

znużonyznużony

3 2

Miłe panie weźcie do uczciwej pracy, zajmijcie się dziećmi i nie twórzcie intryg. Granie dobrem dzieci jest niemoralne i obrzydliwe. Uważam, że placówki pań są przeinwestowane i czujność Prezydenta nad wydawaniem kolejnych publicznych złotówek jest na miejscu i jest to jego świętym obowiązkiem.

13:22, 12.01.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%