PAP: W ostatnim czasie dużo mówimy o obecności dzieci i młodzieży w internecie – także w kontekście ochrony ich wizerunku. Mamy z tym problem?
Monika Horna-Cieślak, rzeczniczka praw dziecka: Zawsze wsłuchuję się w głos młodych osób. Kiedy dzieci i młodzież opowiadają mi o tym, jak wygląda ich rzeczywistość, mówią o prawie do wypoczynku czy zakazie używania telefonów w szkołach, ale też o tym, że nie zawsze czują się traktowani z szacunkiem i na poważnie – dotyczy to m.in. ich wizerunku oraz tego, w jaki sposób i gdzie jest on udostępniany. To dla nich ważna kwestia, dlatego postanowiliśmy się nad nią w Biurze RPD pochylić. Pod koniec 2024 r. przeprowadziliśmy badania, na podstawie których powstał raport „Więcej szacunku dla młodego wizerunku”.
PAP: W badaniu młodzi byli pytani m.in. o to, jakie zjawiska w internecie młodzi uważają za szczególnie szkodliwe. Większość wskazała hejt, stalking oraz publikowanie zdjęć i filmów przedstawiających kogoś bez zgody tej osoby.
M.H.-C.: Zdaniem młodych osób jest to zjawisko niewłaściwe, nieodpowiednie i zagrażające. A dla nas to sygnał, że nie czują się oni w internecie bezpiecznie.
PAP: Co według pani odbiera im to poczucie bezpieczeństwa?
M.H.-C.: Brak kontroli. Zagrożenie czujemy w sytuacjach, kiedy nie umiemy lub nie możemy zareagować, albo kiedy ktoś nam coś odbiera. Wizerunek jest ważnym aspektem życia, jest dobrem osobistym. Powinien być szanowany tak jak imię i nazwisko. My, dorośli, nie byliśmy tego uczeni, jak nasz wizerunek jest rozpowszechniany i wykorzystywany. Młodzi mają w tym temacie większą świadomość, bo wychowali się w świecie wirtualnym, żyją w nim. I mówią, że doświadczają w tej kwestii braku kontroli, decyzyjności i zwracania uwagi na nich samych. Brakuje nam szacunku tak do wizerunku, jak i do sposobu, w jaki go używamy.
PAP: Nadużywamy go?
M.H.-C.: Też. I robią to nie tylko rodzice, ale i inni dorośli: nauczyciele, trenerzy, osoby, które prowadzą zajęcia dla dzieci, medycy. Najbardziej wrażliwi na tę kwestię są – zdaniem osób, które wzięły udział w naszym badaniu – rówieśnicy. Koleżanki i koledzy pytają się wzajemnie, czy mogą zrobić komuś zdjęcie i wrzucić do internetu. Otwartość na takie pytania mają też rodzice – głównie ci, którzy są bardziej świadomi i mają bliski kontakt z dzieckiem. Mniej chętnie pytają osoby niespokrewnione.
PAP: Jak np. nauczyciele? Oni nie muszą pytać, bo mają zgodę rodzica, podpisaną w trakcie rekrutacji lub na początku roku szkolnego. To nie zamyka sprawy?
M.H.-C.: Jako prawniczka mam poczucie, że wiele regulacji dotyczących dzieci jest zapomnianych, albo są one stosowane w sposób niewłaściwy. A proszenie rodziców o wyrażenie zgody na utrwalanie i rozpowszechnianie wizerunku dziecka, które odbywa się zwykle niedługo po 1 września, jest tego dobrym przykładem.
PAP: Zgoda ta jest bardzo szeroka.
M.H.-C.: Tak, to tzw. zgoda blankietowa, sformułowana w sposób niewłaściwy. Tymczasem powinna być wyrażona na przetwarzanie wizerunku na konkretne zdjęcie, film, czy wydarzenie, w którym uczestniczy dziecko. Tymczasem rodzice nie wiedzą, na co się piszą, jakie treści, z jakich wydarzeń będą publikowane, ani jak dziecko będzie się na tych zdjęciach czy filmach prezentowało. Myślę, że często rodzice, wyrażając zgodę, zakładają, że młody człowiek będzie na bieżąco pytany o możliwość publikacji, albo o to, czy np. chce wziąć udział w sesji podczas jakiegoś wydarzenia. Tak się jednak nie dzieje. Co więcej – i wiem to zarówno z badań, jak z rozmów z młodzieżą – kiedy młoda osoba mówi, że nie chce być fotografowana, nierzadko słyszy: „Ale o co ci chodzi, rodzice się przecież zgodzili. Chodź, ustaw się, nie wydziwiaj”. To pokazuje, że brakuje nam zrozumienia, że ze zgody zawsze można się wycofać, a także, że praktyka jest inna niż obowiązujące prawo.
PAP: Można to uznać za pewnego rodzaju uprzedmiotowienie dziecka.
M.H.-C.: Tak, to brak uważności na potrzeby dziecka, na to, że ma ono swój głos. Powinniśmy tego głosu słuchać – tym bardziej że nam, dorosłym, nie zabiera to mądrości czy autorytetu.
PAP: Jak pani myśli, czy jest jakaś granica wieku dla pytań o zgodę na fotografowanie i publikację? A może powiemy, że to zależy, bo dzieci rozwijają się w różnym tempie?
M.H.-C.: Sieć jest naszym naturalnym środowiskiem: robimy tam zakupy, płacimy rachunki, komunikujemy się z innymi. Nawet bardzo małe dzieci wiedzą, że jest coś takiego jak internet. Dlatego uważam, że od najmłodszych lat powinniśmy je uświadamiać w tej kwestii – w tym pytać o różne rzeczy, tak samo jak pytamy, co chce zjeść na obiad, jakie chce założyć ubranie, albo którą zabawką chce się pobawić. Kiedyś zapytałam mojego wówczas 6-letniego bratanka, czy mogę sfotografować naszą zabawę. Zgodził się, więc zapytałam jeszcze, czy mogę to zdjęcie opublikować w swoich social mediach. Zgodził się, ale pod warunkiem, że jego twarz nie będzie widoczna. Jako przedszkolak już był świadomy – wiedział, jak wygląda zdjęcie, że może nie zgodzić się na jego publikację. Takie pytanie wzmacnia poczucie dziecka, że może decydować o sobie i swoim wizerunku.
PAP: A nie jest to jakaś forma przerzucania odpowiedzialności na dziecko?
M.H.-C.: Nie, bo jeśli dziecko się nie zgadza, to naszą rolą jest uszanowanie tego. A jeżeli wyraża zgodę – to my decydujemy, co zrobimy, to nasza odpowiedzialność. Na nią składa się uwzględnienie zdania młodego człowieka, ale też zagrożeń, które są związane z funkcjonowaniem mediów społecznościowych.
PAP: Których dorosły jest świadom, ale dziecko – niekoniecznie.
M.H.-C.: Albo jest świadome, ale tego nie wiemy, bo nie rozmawiamy z dziećmi o takich sprawach. Ja ze swoim bratankiem nie rozmawiałam o zagrożeniach w internecie, a on i tak o nich wiedział. Zresztą prawo, w tym Konstytucja, nakazuje nam wysłuchać dziecko we wszystkich istotnych dla niego sprawach i w miarę możliwości to zdanie uwzględnić. Zawsze też powinniśmy zadać sobie pytanie, po co wrzucam to zdjęcie, czy to nie zagraża mojemu dziecku. Mocno apeluję tutaj o rozwagę.
Rozmawiała Katarzyna Czarnecka (PAP)
ksc/ akar/
bezpieczeństwo12:59, 26.02.2026
W spinakerze pokaz mody.
Hehehe13:47, 26.02.2026
Ty się lepiej zajmij seksualizacją dzieci przez twoją koleżankę, ministrę edukacji, Nowacką. Wychowanie dzieci zostawcie rodzicom,wy lewackie świnie. A jak jakiś znak LGBT wlezie do szkoły w celu przeprowadzenia lekcji, to *%#)!& mu łeb.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu grudziadz365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Horna-Cieślak: publikowanie zdjęć dziecka bez jego zgod
Ty się lepiej zajmij seksualizacją dzieci przez twoją koleżankę, ministrę edukacji, Nowacką. Wychowanie dzieci zostawcie rodzicom,wy lewackie świnie. A jak jakiś znak LGBT wlezie do szkoły w celu przeprowadzenia lekcji, to *%#)!& mu łeb.
Hehehe
13:47, 2026-02-26
Horna-Cieślak: publikowanie zdjęć dziecka bez jego zgod
W spinakerze pokaz mody.
bezpieczeństwo
12:59, 2026-02-26
GBO 2027: Twój pomysł, nasze miasto. Sprawdź, jak krok
Spieszcie się, budżet obywatelski tak szybko odchodzi! Kiedy szkopy domkna tzw centralizacje, to o wydatkowaniu samorządowej kasy będą decydować pe.ly z brukseli 🤣! Nie wierzycie? Ok, ale później nie marudzić, że nie wiedzieliście, zakute łby, jak mawia rudy zakuty łeb.
Ssram na po
09:14, 2026-02-26
Samobój GPP. Chcieli sprostowania, a przyznali: mamy je
Życie jest piękne tylko ludzie coraz gorsi niestety i k....
Smutne to
08:41, 2026-02-26